• Wpisów:17
  • Średnio co: 37 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 12:48
  • Licznik odwiedzin:2 788 / 679 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
ZMIENIAM BLOGA.
MAM DOŚĆ TEGO GÓWNA W KTÓRYM JESTEM.
JAK KTOŚ CHCĘ LINK, PISZCIE W WIADOMOŚCIACH PRYWATNYCH.
 

 
On odszedł.

 

 
Wczorajsza noc, nie była nocą. Spędziłam ją, na wylaniu potoku łez i butelce piwa. Czy było dobrze? Czy poczułam się, choć trochę lepiej? Nie. Za każdym razem czuję się tak dziwnie. Coś do mnie mówi, on do mnie mówi i wiem, że on wrócił. Znowu, znowu będzie mnie dręczył, a ja ulegnę i zniszczę się. To wszystko wróciło. Znowu nie myślę świadomie, znowu nie jem, bo on mi zabrania, znowu się pocięłam i zawiodłam. Jestem taką szmatą. Czuję, że nie dam rady. Odstawiłam leki, bo myślałam, że będzie lepiej. Ale popełniłam błąd. Kolejny. Kolejny. I kolejny. Dzisiaj o 04;00 padał deszcz, nawet nie padał tylko lał lał lał. Było, tak fajnie, tak miło, a on się na to patrzył i śmiał. Potem odszedł i nie wrócił. A ja zostałam z nadzieją, która już dawno uciekła od mnie samej bo się bała. Bała się, jak on mnie. Bo jestem chora, prawda? I wiecie, co? Ostatnio polubiłam być sama. Ostatnio, polubiłam rozmowy/rozterki/zwierzenia z samym sobą. I jest, tak fajnie chujowo, że aż źle.




To, tak bardzo ssie, jak ja.
 

 
Nie widzę, go od tygodnia.
Nie daję, mi znaku życia.
Zawaliłam, zepsułam?
Nie, pokochałam go.
W tak krótkim czasie, człowiek prawie mi obcy zawładnął moim sercem, pozwalając ożyć mu na nowo.
Czułe gesty, słówka. To nie, to samo. Atmosfera, jest napięta. Brak uczucia, które towarzyszyło mi, przez ten czas. Czułam się wolna.
Teraz czuję pustkę, patrząc na moje odbicie w lustrze. Grube odbicie w lustrze. Przytyłam. Przytyłam pierdolone 5 kg. Nie jem. Już nie będę. Obiecuję. Zmienię się na lepsze.
Moje serce, jest dziurawe. Przepełnione pustką..


 

 
Pomimo wylanych łez,
w każdym momencie
Twojego życia
Zawsze
Będę
Szczerze
Cię kochała
 

 
Uwielbiałam gwiazdy,
dlatego Cię pokochałam,
widząc je w Twoich oczach
 

 
Nie mogę. Nie mogę sobie, na to pozwolić. Uczucie w moim sercu zawitało. Tak, bardzo bałam się tej chwili i nadal boję. Zaczynam się zakochiwać. Ja naprawdę nie mogę! To,wszystko mnie przerasta! Mogę nienawidzić, mogę kochać, mogę przebaczać za jednym razem. Nie może być prościej? Musiałam się zakochać? To może być najgorszy błąd w moim dotychczasowym życiu, jaki popełniłam.
 

 
Zapadam się w nicość, ale to już nie boli, jak kiedyś. Boli. Krzyki mojej doszczętnie zrujnowanej psychiki. Krzyki. To nie jest mój ból, ani krzyki. To tylko ból choroby. Nie ważne, co zrobię, to i tak nadal będzie. Depresja zawładnęła moim ciałem. Potrzebuję miłości. Realnej miłości. Ostoi.
 

 
Wzięłam leki. Tym razem nic nie pomogły. Co źle zrobiłam, że zawsze, to na mnie spada ten ciężar, ta zła fala emocji? Czy zawiniłam czymś? Proszę powiedzcie mi, to wszystko, tak bardzo mnie przerasta.
Otaczanie się fałszywymi ludźmi.
Samookaleczenie się.
Głodzenie się.
Uczucie pustki.
Bipolarność.
Bulimia.
Depresja.
Beznadziejna osobowość.
Nieprzespane noce.
Boląca głowa.
Alkohol.
Brak siły.
Wylane łzy.
Próby ucieczki.
Koniec końców moje życie jest beznadziejne.

  • awatar Gość: Mnie też boli głowa non stop, nie oddycham, bardzo źle śpię, bo kocham nad zycie. Ale on mysli, że go nie kocham. Absurd jakis, bajka, komedia, farsa, tragikomedia, dramat. Ratunku.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Zakpili ze mnie. Śmiali się. Wytykali mi błędy, a ja się poddałam, straciłam nadzieję i wiarę, że jednak ktoś powie mi, że będzie kurwa dobrze!
Dlaczego liczyłam, na to, że będzie OK!? Że nic się nie schrzani, że choć raz będę mogła przestać się dobijać i płakać.
Wczoraj zastanawiałam się, czy po prostu nie skończyć z tym, uciec od tego, schować się. Po prostu przestać "być". Nieodwrotna zmiana. Przecież mogłam wziąć leki, powiesić się, przeciąć sobie żyłę, ale stchórzyłam. Oni mnie nie chcą, nie jestem idealna. Zdzira, świnia, gruba, brzydka, okropna, dziwka, szmata.
Byłoby łatwiej gdybyście powiedzieli, że mnie nie chcecie.
  • awatar Pozytywna32: Nikt nie mówił, że będzie w życiu łatwo. Popełnienie samobójstwa wcale nie było by dobrym wyborem. To raczej oznaka, słabości, bezradności i tchórzostwa. To, że tego nie zrobiłas oznacza tylko, że jakaś drobna cząstka ciebie nadal chce walczyć i dobrze myśli. Nigdy nie pozwól, aby ktoś zniszczył twoje pozytywne postrzeganie siebie. Najważniejsze jets to jak ty siebie postrzegasz, a nie jak inni. Proponuję zmienić towarzystwo jeśli jest taka możliwość. Uwolnić się od ciężkiego kamienia. Zapraszam do mnie. Wróciłam po bardzooo długiej przerwie. Nie obrażę się jeśli coś skomentujesz i jak ci się spodoba zaobserwujesz :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Tak, bardzo jestem egoistyczna, czym co raz bardziej osuwam się na sam dół. Brakuje mi tchu, tlenu do swobodnego oddychania. To jest takie męczące.
Myśląc, że zależy im na Nas. Wmawiać sobie całą, brudną prawdę. To, też boli.
Stróżki krwi spływające z naszego ciała. Krople naszego cierpienia, naszej złej, okrutnej przeszłości.
Tak, bardzo chcemy, żeby ktoś wreszcie nam powiedział, że jest przy Nas, wspiera Nas, żeby raz powiedział, to nic nieznaczące słowo "Będzie dobrze", które jednak dodaje nam tej magicznej mocy, wierzenia, że jednak tak będzie.
Pozostaje tylko czas. Czekanie na spełnienie.
Pozostaje tylko nadzieja, królowa naszego już dostatecznie zniszczonego umysłu...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dzień jak, co dzień. Chujowo źle. Szkoła, jak szkoła. Buda od... Skurwysynów. Dom, jak dom. Chujowy dom.
 

 
Uczyła się tak dobrze, a Ty? Debilka. Miała najlepsze oceny, a Ty? Prymus. Była tą lepszą, a Ty? Chuj. Czuć się porównywalną do bliskiej Ci osoby. Zastanawiasz się czy boli? Owszem. -Opanuj swoją złość dziecko!. Ja ta gorsza. Gorsza. Gorsza. Gorsza.
Bierz z niej przykład. Nie tak Cię wychowaliśmy. Czyli, że lepiej by było gdybym zniknęła? Zrobiła wielkie PUF!? Tak, Kurwa!? Jestem złym dzieckiem, bo mam bulimię i depresję!? Bo chciałam się zabić!? Bo się cięłam!? Tak!? Mantra, to się znowu zaczyna. Znowu pierdole. Znowu wróciły jebane koszmary, których się tak cholernie boję. Znowu krzyczę. Znowu płaczę.
Osuwam się na kolanach. Na sam dół. To boli. Tak, cholernie boli.
 

 
Chyba nigdy nic, nie pójdzie po mojej myśli. Chyba zawsze będzie źle. Chyba, zaraz się zrzygam myśląc, o tym wszystkim.
A po cholerę się wtrącałam. Mogłam milczeć i byłoby wszystko w popierdolonym porządku. Mogłam patrzeć, tylko z pogardą na tą osobę i byłoby OK. Ale nie wszystko musi być źle.
Nie cierpię ludzi, jak oni mogą, to wszystko od tak zrobić, a ja nie mogę. Mam blokadę na całe życie, będę się obwiniała, że wszystko spierdoliłam. Parszywi, oszuści, patrzą mi w oczy i kłamią, kłamią nie bojąc się konsekwencji. Boje się ich. Mam ich dość. Niech dadzą mi spokój, a będzie dobrze.
Może, to ze mną jest źle?